Autosan H9-35 po przywróceniu oryginalnego malowania
Autosan H9-35 (220)
Rok produkcji1991
Długość9,31 m
Szerokość2,50 m
Wysokość2,99 m
Masa własna7700 kg
Dopuszczalna masa całkowita12500 kg
Ilość wejść2
Ilość miejsc siedzących24
Ilość miejsc ogółem70
Ilość osi2
Rozstaw osi4,00 m
SilnikAndoria 6c107
Pojemność silnika6,54 dm3
Moc silnika101 kW (138 KM)
Skrzynia biegówFPS S5-45
Prędkość maksymalna70 km/h

Na początku lutego 2016 roku jeden z naszych kolegów znalazł w Internecie wyjątkowo okazyjną ofertę sprzedaży Autosana H9-35. PKS Łuków wystawił jeden z wozów na sprzedaż za kwotę 4500 zł netto. Po szybkiej wymianie informacji zdecydowaliśmy, że warto będzie wybrać się na niemal drugi koniec Polski i obejrzeć ten autobus. Zdawaliśmy sobie sprawę, że może skończyć się też tak, że poświęcimy cenny czas i energię, a po dotarciu na miejsce zastaniemy autobus w stanie śmierci technicznej, w którym kratownica trzyma się na resztkach odpadającej rdzy, a reszta podzespołów nie nadaje się do dalszej eksploatacji. Podróż stała więc pod dużym znakiem zapytania, nie każdy z nas dysponował czasem wolnym, aby móc poświęcić de facto dwa dni swojego życia na podróż na drugi koniec kraju, by obejrzeć 25-letni autobus. Ostatecznie po dłuższej naradzie w większym gronie uczestników zdecydowaliśmy się podjąć wyzwanie. W 6-osobowym składzie wieczorem wyruszyliśmy w całonocną podróż 9-osobowym busem do Łukowa. Nad ranem dotarliśmy do Warszawy, zastała nas ulewa, która nie zachęcała do opuszczania naszego środka transportu. Z Warszawy już tylko godzina jazdy dzieliła nas od Łukowa. Ostatecznie do zajezdni PKS Łuków dotarliśmy około godziny 8 rano. Po pierwszych pobieżnych oględzinach dało się zauważyć, że autobus ma nieco podniszczone wnętrze, jednak wszystkie zniszczone wizualnie elementy są możliwe do samodzielnej naprawy lub wymiany. Poprosiliśmy zatem mechaników z PKS-u o uruchomienie silnika. Autobus wydał z siebie pierwsze oznaki życia po czym przywitał nas efektowną chmurą dymu z rury wydechowej. Mechanicy uspokajali nas, że przy niskiej temperaturze powietrza zimny silnik Autosana zawsze tak się zachowuje przy pierwszym uruchomieniu po dłużej przerwie i jest to całkiem normalny efekt. Chwilę po pierwszym uruchomieniu zauważyliśmy pierwsze usterki techniczne takie jak niedziałające lub hałasujące głośno nagrzewnice przestrzeni pasażerskiej i kabiny kierowcy. Mimo wszystko zdecydowaliśmy się, aby autobus został sprawdzony w hali diagnostycznej. Chwilę po ruszeniu z miejsca zaprezentowano nam sprawność hamulców tego wozu. Autobus stanął niemal w miejscu powodując utratę równowagi wszystkich osób stojących we wnętrzu. Po szybkim badaniu diagnostycznym na rolkach ujrzeliśmy pozytywny wynik badania na ekranie monitora kontrolnego. Zdecydowaliśmy się zejść pod wóz i dokładnie obejrzeć podwozie. Jak na 25-letni autobus, widok był całkiem dobry, zdrowa główna rama nośna, w pełni sprawne resory zawieszenia, znaleźliśmy jedynie trzy dziurawe poprzeczki kratownicy i częściowo wysunięty sworzeń w podwoziu. Mimo wszystko spodziewaliśmy się gorszego widoku. Obejrzeliśmy też akumulatory i silnik pojazdu. Wszystkie możliwe do naprawy mankamenty zgłaszaliśmy mistrzowi zaplecza technicznego w PKS Łuków. Pracownicy PKS-u wykazali się sporym zaangażowaniem naprawiając niesprawne nagrzewnice, wymieniając przepalone żarówki i dobijając młotkiem sworzeń do właściwej pozycji. Poprosiliśmy też o możliwość krótkiej jazdy próbnej autobusem po mieście z możliwością poprowadzenia wozu przez obu naszych kierowców. Oddelegowano do nas kierowcę PKS-u, który wyjechał z nami z zajezdni i przejechał kilkaset metrów ulicami Łukowa. Potem przyjemności prowadzenia tego pojazdu spróbowali nasi kierowcy. Pojazd nie sprawiał wielkich problemów w prowadzeniu, mimo znacznie gorszego wyposażenia niż współczesne autobusy komunikacji miejskiej. Przyzwyczaić się trzeba było jedynie do operowania długim drążkiem ręcznej skrzyni biegów. Po powrocie do zajezdni nadszedł czas decyzji. Kilkanaście minut namysłu i telefonów i podjęliśmy decyzję: kupujemy "psiuka". Na naszą prośbę dostaliśmy jeszcze koło zapasowe i ramkę na tablicę liniową, a także zapasowy siłownik do drzwi. Na nasz koszt zatankowaliśmy jeszcze autobus do pełna na stacji paliw PKS Łuków. Około godziny 12:00 opuściliśmy zajezdnię naszym nabytkiem. Pracownicy biur PKS-u nie dowierzali własnym oczom widząc, że grupa pasjonatów autobusów ze Szczecina odkupiła 25-letniego Autosana. Stojąc gromadnie przy oknach w budynku obserwowali nasz wyjazd z zajezdni. Pierwszy postój zrobiliśmy w miejscowości Stoczek Łukowski. Zorientowaliśmy się, że nie mamy w autobusie gaśnicy, po dłuższym postoju i przeszukaniu autobusu ostatecznie udało się znaleźć gaśnicę w schowku obok kabiny kierowcy, jednak mimo tego zdecydowaliśmy się dokupić drugą mniejszą gaśnicę na wypadek jakiejś nieoczekiwanej kontroli Inspekcji Transportu Drogowego napotkanej po drodze. Jadąc dalej zdecydowaliśmy się ominąć Warszawę od południowej strony jadąc przez Górę Kalwarię. W okolicach Mszczonowa zatrzymaliśmy się obok przydrożnego baru na przerwę obiadową. Przerwa trwała około 40 minut po czym ruszyliśmy dalej. Staraliśmy się omijać drogi objęte systemem elektronicznego poboru opłat od dużych pojazdów Via Toll. Ostatecznie nie udało się i w okolicach Łowicza musieliśmy kupić stosowane urządzenie Via Box na stacji paliw. Ponieważ wiązało się to z wypełnieniem stosownego formularza, nasza przerwa w podróży trwała około godziny. Po zamontowaniu na szybie czołowej urządzenia Via Box ruszyliśmy w dalszą podróż przez Kutno, Koło i Konin. Cały czas asystował nam nasz bus, który jechał za Autosanem. Żartowaliśmy, że bus musi jechać z tyłu, aby ktoś w porę zauważył, kiedy coś odpadnie z naszego autobusu... Mimo wszystko Autosan jechał bez żadnych problemów, nasi kierowcy zmieniali się co kilka godzin, a jazda rejestrowana była na tarczach tachografu. W środku nocy zawitaliśmy do Poznania, gdzie dotankowaliśmy nasz pojazd robiąc przy okazji około 15 minut przerwy na stacji paliw. Sprzedawca był wyraźnie zaciekawiony widokiem nietypowego autobusu przy dystrybutorze i z tego powodu wspominał czasy, kiedy podróżował Ikarusami 280 na trasach podmiejskich. Po krótkiej przerwie ruszyliśmy w dalszą podróż. Na stacji paliw w okolicach Skwierzyny zrobiliśmy kolejne pamiątkowe zdjęcie, tym razem znalazła się na nim nasza 4-osobowa grupa osób podróżująca Autosanem. Przerwa trwała krótko, gdyż zależało nam na tym, aby kierowcy zmieścili się w dozwolonym w przepisach ustawowych czasie pracy do końca naszej podróży. Fragmentem trasy ekspresowej S3 dojechaliśmy do Gorzowa, natomiast dalej zjechaliśmy na "starą trójkę" i do Szczecina pojechaliśmy przez Lipiany i Pyrzyce. Do Szczecina dotarliśmy około godziny 4:15 rano. Na pierwszej napotkanej po drodze pętli autobusowej, czyli Śmierdnicy wykonaliśmy pamiątkowe zdjęcie, potem jeszcze chwila na Wałach Chrobrego, po czym udaliśmy się do Polic. Kilka minut przed godziną 6:00 nasz autobus wjechał na teren zajezdni autobusowej SPPK.

Przyjazd Autosana to dopiero początek naszej nowej przygody. Po przerejestrowaniu H9 na zabytek, pozyskaliśmy części zamienne z Autosanów należących do MZK Iława, a także od prywatnego przewoźnika spod Gniezna. Następnie zabraliśmy się za wymianę siedzeń oraz odczyszczenie wielu elementów najbardziej wrażliwych. Zaczęliśmy także pokazywać nasz nowy nabytek w Szczecinie. Uczestniczyliśmy w Nocy Muzeów 2016 oraz WOŚP 2017. Na lato tego samego roku zaplanowaliśmy wymianę elementów kratownicy w warsztacie w Suchaniu. Nasz autobus spędził tam prawie miesiąc, a koszty przekroczyły 6000 zł. Po przyjeździe zaczęliśmy kolejny etap: należało zrobić blacharkę. Przeanalizowaliśmy siły i okazało się że ją możemy zrobić własnym sumptem. Trwało to kilka tygodni, ale się udało. Szpachlowanie, szlifowanie i malowanie w barwy obowiązujące kiedyś w Szczecinie, skończyliśmy tuż przed Nocą Muzeów 2018. Autobus oznaczono numerem 220. Po tych zabiegach nasz Autosan zwraca uwagę na ulicach, a dzięki bardzo dobrej współpracy z SPPK oraz ZDiTM udało się osiągnąć coś co wydawało się niemożliwe. Po 11 latach - 8 lipca 2018 r. do Szczecina powróciła autobusowa linia turystyczna, obsługiwana właśnie naszym Autosanem. Dzielnie sprawował się przez całe wakacje przewożąc ponad 670 osób. Po sezonie pojawiliśmy się także na festynie dzielnicy Stołczyn. Mimo ogromu zrobionych prac, nasz "psiuk" wymaga jeszcze wymiany instalacji elektrycznej oraz remontu dachu. Nie spoczniemy i po zebraniu odpowiedniej sumy weźmiemy się i za ten etap.

Jeśli możecie nas wspomóc poprzez przekazanie 1% podatku dla organizacji pożytku publicznego jaką jest STMKM pod numerem KRS 0000168933, będziemy ogromnie wdzięczni.

Prowadzimy także zbiórkę pieniędzy na remont Autosana H9-35.

Na koniec dziękujemy serdecznie Panu prezesowi Kazimierzowi Trzcińskiemu za nieodpłatne udostępnienie nam miejsca parkingowego na terenie zajezdni Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego.

Tekst: Łukasz Faluta, Paweł Pieńkowski


W drodze z Łukowa do Szczecina.
Po zarejestrowaniu jako pojazd zabytkowy.
W trakcie przywracania oryginalnego malowania.
Zima.
Na Jasnych Błoniach.
Na wycieczce.
Na linii turystycznej. Ul. Małopolska, 8.07.2018, fot. Ł. Faluta.
Na linii turystycznej. Dworzec Główny, 26.08.2018, fot. R. Łubiński.

Powrót do podstrony "Tabor historyczny"
Powrót do strony głównej serwisu