_ Mimochodem _
_ ciekawostki ze starych gazet _

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 32 33 34


Wre praca przy wymianie
torów tramajowych

przy ul. Jaromira

     Grupa robotników MPK, pracująca przy wymianie torów przy ul. Jaromira, szybko uwija się przy pracy. Dzień jest śliczny. Słońce grzeje... aż człowiekowi lepiej praca idzie

     Wymiana szyn na zakręcie "czwórki" to drugi etap pracy 12-osobowej brygady robotników. Wczoraj zakończyli prace przy przebudowie torów na skrzyżowaniu ul. Jaromira i Roosevelta. Teraz tramwaje będą jeździć w tym miejscu po obu torach, a nie jak dotąd po jednym.
    Wczoraj robotnicy zaczęli pracę przy ostrym zakręcie "czwórki" na ul. Mariana Buczka i Jaromira. - Trzeba go trochę "złagodzić" - mówią robotnicy, bo wozy "pulmanowskie" nie mogły jeździć na tym zakręcie.
    Robota idzie szybko i sprawnie. Tu robotnicy wyjmują kostki brukowe, drudzy wyciągają stare szyny, inni ustawiają już nowe.
    - Robota wstrzymująca kursowanie tramwajów po normalnej trasie nie może długo trwać - mówi kierownik budowy torów - JAN PAUTER. - A trudności, jak zwykle, nie brak, przede wszystkim spawarka nam nawala.
    - Co się dziwić, 20 lat już pracuje - wtrąca się do rozmowy spawacz Franciszek Terpitz. - Pociągnęłaby jeszcze długo, trzeba tylko trochę drutu do przewinięcia twornika i cewek, o czym pewnie nasz dział zaopatrzeniowy pomyśli - mówi uśmiechając się.
    P.Terpitz ma szczególnie dużo roboty. Nie ma gotowych rozjazdów, a więc poszczególne części trzeba spawać na miejscu. Robota nie zawsze wychodzi jak należy, bo nie mamy szlifierki do szlifowania spawań na torach. Kilka miesięcy temu została uszkodzona i wysłano ją do Poznania do naprawy. I do dziś jej nie przysłano. Miejsca spawane trzeba heblować ręcznie, a to poważnie opóźnia wykonanie robót.
    Śpieszyć się trzeba. Czeka nas jeszcze usunięcie zbędnych szyn na skrzyżowaniu ul. M. Buczka i Jaromira w kierunku ul. Roosevelta. Postanowiliśmy prace te wykończyć do 1 kwietnia. A postaramy się skończyć prędzej...
(ab)

Kurier Szczeciński - 20-03-1952 r.

Im zawdzięczamy sprawną komunikację w Szczecinie
10 wozów tramwajowych
"leczą" miesięcznie warsztatowcy MPK

Metoda Marańdy daje wielkie oszczędności

    Przeciągłe wycie syreny zwiastuje koniec przerwy obiadowej. Rozlega się wartkot tokarek i frezarek, pomieszany z melodią, płynącą z głośnika radiowego. Taka mieszanina odgłosów towarzyszy nieustannie pracy załogi Centralnych Warsztatów MPK, pracy tych ludzi, o których niewiele wie przeciętny pasażer szczecińskiego tramwaju.
    A przecież, gdy ulicą przjeżdża roztrzęsiony i rozklekotany tramwaj, który już dawno pownien pójść do lamusa, powinniśmy się zastanowić nad tym, czyje to ręce sprawiły, że "pudło" to służy nam jeszcze i to z pożytkiem.

    Unowocześnienie taboru MPK rozpocznie się stopniowo w przyszłym roku, wielkie więc muszą być wysiłki i osiągnięcia załogi warsztatów, aby utrzymane było w stałym ruchu ponad 80 proc. tramwajowego taboru. W skład którego wchodzą nawet wagony z 1886 roku.(!)

    Omijając poniewierające się tu i ówdzie w ciasnocie pomieszczeń warsztatów MPK części rozmontowanych motorów, udajemy się do działu obrabiarek. Pod kierunkiem brygadzisty JÓZEFA GOŁĘBIOWSKIEGO, wykonuje się żmudną naprawę trybów do motorów, a z hutniczych odlewów wytwarza się nowe tryby. Świder wwierca się ze zgrzytem w stal, a skręcone strużyny metalu snują się aż na podłogę.

    - To nasze "wąskie gardło" - mówi brygadzista, wytrawny fachowiec, przedwojenny pracownik poznańskiej fabryki parowozów. - Te tryby są podstawą motoru, bez nich ani rusz. No ale dajemy sobie a nimi radę.
    Trzej uczniowie tokarscy, ZMP-owcy, szkolą się pod kierunkiem brygadzisty. Obróbka trybów trwa aż 44 godziny. Każdy tryb nusi być wykonany bardzo dokładnie.
    - Dokładność trzyma do jednej dychy, czyli do dziesiątej części milimetra - objaśnia przodujący tokarz brygady, Celiński.
    Racjonalizator Józef Marańda wynalazł sposób hartowania trybów. Dawniej służyły one tylko przez 6 miesięcy. Dziś można używać je przez 2 lata. Metoda Marańdy zainteresowała dyrekcję wszystkich MPK w Polsce i do Szczecina zjechali się inżynierowie z całego kraju, aby metodę tę przenieść do sowich warsztatów.

    - Nie robię z mego pomysłu tajemnicy, jak to bywało przed wojną - mówi uśmiechając się racjonalizator. - Niech młodzi uczą się - zwraca się do ucznia PIECYKA - a gdy mnie tu już nie będzie, pozostanie przynajmniej moja metoda hartowania.

    A z cennym wynalazkiem było tak: myśl o konieczności przedłużenia "żywotu" trybów niepokoiła Marańdę odkąd wyczerpały się zapasy tych niezbędnych części. Wreszcie cały urlop poświęcił na szczegółowe opracowanie wynalazku i dopiął swego. Kierownictwo warsztatów dopomogło i dziś metodzie Marańdy zawdzięczamy wielkie oszczędności.

    - A jak było z pomocą kierownictwa? - pytamy.
    - Z obecnym dyrektorem MPK pracowaliśmy dawniej razem w zajezdni w Niemierzynie. Jest on ślusarzem jak i ja, więc dlaczego miał mi nie pomóc?
    Skrzętnie zmiata opiłki mosiężne przy strugarce "jedynaczka" ślusarni, JANINA KULA.
    - Jestem zadowolona z pracy przy maszynach - mówi Janina Kula. - Byłam konduktorką i zapisałam się na kurs motorowych. Praktyka w ślusarni spodobała mi się i zostałam tu na stałe. Uważam, że praca przy warsztacie jest odpowiednią także dla kobiety.
    Trzy kobiety pracują również w dziale elektrycznym przy nawijaniu cewek do twornic.


    Wiele jeszcze elementów składa się na to, że w ciągu każdego miesiąca, jak nowe opuszczają warsztaty cztery wagony po kapitalnym remoncie i 6 wozów po średnim przeglądzie. Zawdzięczać to należy i przodownikowi pracy Witoldowi Stebleckiemu, naprawiającemu trzy motory dziennie i zgranemu zespołowi lakierników, osiągającemu 160 proc. normy oraz rywalizacji remontujących nastawnice Machankowi, Pyrzewskiemu i brygadziście Puerschlowi, właśnie temu, któremu załoga warsztatów zawdzięcza muzykę przy pracy, gdyż on zradiofonizował hale warsztatowe, i dziesiątkom innych robotników.

    Im zawdzięczamy sprawną komunikację w Szczecinie, a przecież sprawna komunikacja to podstawowy element życia rozrastającego się miasta.


(P)

Kurier Szczeciński - 21-05-1952 r.

NEXT

HISTORIA KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ    CIEKAWOSTKI KOMUNIKACYJNE


Powrót do podstrony "Zabytki"
Powrót do strony głównej serwisu

Dział redaguje: Elżbieta Szczerska.