_ Mimochodem _
_ ciekawostki ze starych gazet _

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 32 33 34


Opowieści tramwajowe (1)

Bigos medyczny

      1-ka jest niewątpliwie sympatycznym tramwajem. Wozy jej są ładne i obszerne, jedzie się w nich wygodnie. Przez duże szyby (niezawsze co prawda lśniące czystością) mozna sycić dowoli wzrok pięknem szczecińskich ulic, zalanych wyjątkowo szczodrym w tym roku słońcem. Jednym słowem wszystko jest pięknie w tej "jedynce". Ale... zajrzyjmy do wnętrza:
     - No, jak się czuje tyfus? - pyta jakaś miła panienka swego towarzysza.
     - Ciekawy wypadek! Szkoda, że już wyzdrowiał...
     Następnie rozmowa toczy się na temat jakiejś wariatki (psychosis maniaca depressiva), potem żółtaczki i wreszcie o wodogłowiu.
     Spoglądam na tych okrutnych ludzi z podziwem. Nic dziwnego - to przecież przyszli lekarze! Oni całe życie rozmawiają o chorobach. Podróż na wykłady i ćwiczenia umilają sobie takimi rozmowami, zakrapianymi często "medycznymi kawałami" z własnej praktyki.
     Opodal siedzą sobie dwie starsze panie. Jedna piastuje na kolanach małego teriera, druga trzyma teczkę, z której wychyla się głowa białego szpica.
     - Mówię pani, jak on jęczał! Aż mi się serce krajało.
     - A mój to piszczał i mamrotał.
     - Może też grzebał nóżkami i wzdychał?
     - Tak, tak moja pani. Płakać się chciało, jak go zaczęło trząść.
     - Mojego to zaś ale potem tak rzucało, że zaraz go wzięłam do teczki i jadę na Ostrawicką do szpitala dla zwierząt.
     - O pani! Te weterynarze i tak nic nie pomogą. Pani Czaruś to jeszcze, ale mój Azorek już jedną nogą w grobie...
     I obie panie zamilkły i smutno zwiesiły głowy. Odszedłem więc na palcach szanując ich "psie" uczucia.
     - Panie czy daleko do szpitala? - spytała mnie jakaś kobiecina z pokaźnym koszem wiktuałów. To zapewne jakiś gość z prowincji. Wiezie swemu synowi czy córce domowe smakołyki.

     Tak wygląda "jedynka" w dni powszednie. W pogodne zaś, świąteczne popołudnie zamienia się w beczkę śledzi. Rolę tych przyjemnych rybaków spełniają amatorzy kąpieli i wypoczynku na Głębokim. Obładowani koszami, jedzeniem i dziećmi jadą nad jezioro. Co prawda Zarząd Miejski wcale nie kwapi się z otwarciem kąpieliska, ale las wokoło jeziora jest pojemny. Nic też dziwnego, że po każdej niedzieli wygląda jak pobojowisko i pokryty jest grubą warstwą papierów. Wieczorem wracają wszyscy przypieczeni na różowo, syci słońca i powietrza.
     Trzeba wreszcie zaznaczyć, że "jedynką" można dojechać do Orbisu na kawę. W tymże lokalu podają tę kawę miłe i eleganckie kelnerki. Kawa jednak jest "na jedynkę", czyli do niczego.
MIR.

Kurier Szczeciński - 28-05-1950 r.

Cezary Juszyński

Tramwaj

Jedzie ulicą tramwaj po szynach,
Tramwaj prowadzi młoda dziewczyna,
Młoda dziewczyna dobre ma oczy
Jadąc po szynach z drogi nie zboczy
Z drogi nie zboczy młoda dziewczyna
Prowadząc tramwaj prosto po szynach.

Gdy świt mastaje wczesną godziną
Jadą tramwaje, jadą po szynach
Do różnych fabryk, różnych zakładów
Jadą wciąż ludzie jadą gromadą
Czując tramwajów spokojny tan
Jadą do pracy wykonać plan.

Prowadząc tramwaj wiedz tramwajarzu
Twój trud się równa pracy murarza
Tkacza, rzeźbiarza, prządki, górnika
Zduna, stolarza i urzędnika
Ty ich przewozisz oni pracują
W Ludowej Polsce Socjalizm kują.

Kurier Szczeciński - 11-06-1950 r.

NEXT

HISTORIA KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ    CIEKAWOSTKI KOMUNIKACYJNE


Powrót do podstrony "Zabytki"
Powrót do strony głównej serwisu

Dział redaguje: Elżbieta Szczerska.