_ Mimochodem _
_ ciekawostki ze starych gazet _

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 32 33 34


O pracowitej 5-tce - leniwej 6-tce

I biednych pasażerach

      Pogodno jest, zdaje się, jedyną obecnie "szczęśliwą" dzielnicą w naszym mieście. Przynajmniej od niedawno. Otrzymało most i połączenie tramwajowe. Gorzej jednak przedstawia się sprawa z innymi dzielnicami. Pisalismy niedawno o "nieszczęśliwym Głębokim", do którego trudno w dzień powszedni się dostać, nie poświęciwszy przynajmniej godziny na drogę. Nie pisze się zupełnie o zapomnianych Gumieńcach, które tramwaju nie mogą się jakoś doczekać.
      Poza tym jest jeszcze jedna zapomniana dzielnica - Golęcin.
      Jak wiadomo, tramwaj nr 5 dojeżdża do zniszczonego mostu koło Żelechowa. Tam po drewnianych schodkach trzeba - z narażeniem życia - przejść do czekającego po drugiej stronie mostu tramwju nr 6, który wiezie pasażerów aż pod Stołczyn. Sprawa ta przedstawia się bardzo prosto do godziny 22. Po tym czasie, wysiadający z "5" pasażerowie, po przejściu fatalnego mostku, stają zaskoczeni, bowiem "6" nie ma.
      Pomimo, że tramwaj nr "5" kursuje do 23, "6" już o 22 kończy swoją pracę i "zadowolona" odjeżdża do remizy.
      Sprawa ta oddawna niepokoi mieszkańców Golęcina. Niejednokrotnie zwracali się z nią do Dyrekcji Tramwajów i Autobusów. Na razie bezskutecznie.

Głos Szczeciński - 22-08-1947 r.

O tramwajach, pogodzie i akrobatyce

p o    r a z    d r u g i

      Mieszkańcy śródmieścia oraz dzielnic podmiejskich, korzystających szczęśliwie z bezpośredniego połączenia tramawajowego - zapewnie nic niewiedzą o pewnych uroczych zakątkach, noszących nazwy Żelechowo i Golęcino, na których trasie odbywa sie codziennie komunikacyjne ewolucje akrobacyjne i rozgrywają iście... dantejskie sceny.
      Na trasie tej kursuje "5", dochodząca do zniszczonego mostu. By dostać się do "6", kursującej między Żelechowem i Golęcinem, trzeba przejść dwukrotnie schody (mieszkańcy Żelechowa nawet trzykrotne) i spory kawał drogi piechotą. W swoim czasie przystąpiono nawet jakoby do usunięcia tej przerwy, zaczęto zasypywać dół założony przęsłami uszkodzonego mostu, jednak ku wielkiemu rozczarowaniu mieszkańców skończono na pracach wstępnych. Sprawa utkęła na martwym punkcie. Przyczyna nieznana.
      Nie to było by najstraszniejsze, można by ostatecznie przejść tę trasę - gdy by nie... schody. Schody te - to istny dziwoląg. Zasadzka, czyhająca na nieostrożne nogi przechodniów. Strome, zmurszałe i... ruchome. Strudzeni mieszkańcy Żelechowa i Golęcina, powracający z pracy do domów, zwłaszcza w godzinach wieczornych muszą dokonywać cudów akrobatyki, by dostać się na drugą stronę bez przygód. Schody wprost wiszą w powietrzu, niektóre usuwają się spod stóp i trzeba przeskakiwać po dwa, trzy stopnie...
      Zaznaczyć należy, że most, schody i cała trasa pogrążone są w egipskich ciemnościach.
      Sprawa jest jednak poważna mimo jej "humorystycznej" strony... W Golęcinie, dzielnicy portowej i przemysłowej, rozbudowującej się coraz bardziej, mieszka wielu robotników i pracowników, Żelechowo pierwsze, a a szczególnie drugie, za torem kolejowym, zamieszkuje również ludność pracująca, zatrudniona przeważnie w mieście. Zbliża się jesień, a z nią dni słotne i krótkie. Zdarzył się już tu szereg nieszczęśliwych wypadków i niewątpliwie przy istniejącym stanie rzeczy będzie ich więcej.
      Pisaliśmy swego czasu, że mieszkańcy Golęcina i Stołczyna narażeni są przy przechodzeniu przez mostek pomiędzy przystankami "5" i "6" na poważne niebezpieczeństwo. Mostek jest stromy, podziurawiony i przejście przez niego wymagało nie lada odwagi i zręczności. Proponowaliśmy, aby z budulca pochodzącego z rozebranego mostu przy ul. Mickiewicza zbudować wygodny mostek w miejsce starego.
      Jak się okazuje, w parę dni po naszym artykule, zjawili się jacyś robotnicy, i rozpoczęli naprawę mostku. Nie trwało to jednak zbyt długo. Po pewnym czasie robotnicy pozbierali narzędzia i więcej się nie pokazali.
      Mostek stoi dalej, ludzie dalej skręcają nogi, a Wydział Techniczny - śpi.
      Może ktoś z Zarządu Miasta i Zjednoczenia Energetycznego zechce wreszcie kiedyś w godzinach wieczornych przejechać się po trasie "5' i "6" , by na własne oczy zobaczyć to śmieszne, ale i smutne zarazem widowisko. Może po paru karkołomnych ewolucjach dokonanych osobiście... zapadnie wreszcie długo oczekiwana decyzja: Naprawić i oświetlić.

J. Frenkel
Głos Szczeciński - 17-09-1947 r.

NEXT

HISTORIA KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ    CIEKAWOSTKI KOMUNIKACYJNE


Powrót do podstrony "Zabytki"
Powrót do strony głównej serwisu

Dział redaguje: Elżbieta Szczerska.