_ Mimochodem _
_ ciekawostki ze starych gazet _

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 32 33 34


Kiedy ruszy pierwszy tramwaj

Szczecin-Dąbie?

      Pierwotne plany i kosztorysy budowy połączenia komunikacyjnego pomiędzy Szczecinem a Dąbiem uległy pewnej zmianie. Jak informowaliśmy naszych Czytelników, projekt przewiduje budowę trzech mostów konstrukcji systemu Bailey'a. mianowicie jeden most na Odrze Zachodniej łączący miasto z wyspą Łasztownią i ul. Portową i trzeci na Odrze Wschodniej (Rgilicy). Mosty te w pierwotnym założeniu miały służyć jedynie zwykłej komunikacji kołowej i pieszej. Ostatnio, na wniosek władz miejskich zadecydowano, że przez mosty te będzie przeprowadzona również linia tramwajowa. w związku z czym należało odpowiednio przerobić plany i kosztorysy.
      Prace te zostały już zakończone i cały materiał dotyczący budowy mostów został przedstawiony do zatwierdzenia.
      Rozpoczęcie robót należy oczekiwać w ciągu września i jeżeli nie zajdą nieprzewidziane przeszkody, jeszcze w tym roku bezpośrednie połączenie komunikacyjne Szczecina z Łasztownią i Dąbiem będzie faktem dokonanym.
      Kredyty na budowę tych mostow mają być wyasygnowane przez Ministerstwo i Biuro Odbudowy Portow mniej więcej w równych częściach oraz pewne sumy, stosunkowo drobniejsze, wyłoży Zarząd Miejski w Szczecine. Koszt budowy mostów kształtuje się w przybliżeniu następująco: most Sobieskiego przeszło 10 milionów zł, most Parnicki około 8 milionów zł i most na Odrze Wschodniej (Rgilicy) około 24 milionów zł.
(r)
Kurier Szczeciński - 31-08-1947 r.

BAMBINO

Trzymaj, łapaj tramwaj

    Pierwsza rzecz, którą zauważyłem po urlopie napełniła mnie smutkiem i goryczą. Słynni konduktorzy szczecińscy, których grzeczność opiewałem w kilku felietonach zmienili się straszliwie.
    Zaczęło się na Dworcu Głównym.
    Właśnie przyjechał pociąg z Warszawy i z budynku dworcowego wysypała się gromadka objuczonych jak muły alpejskie podróżnych spoglądających z łzą w oku na mury naszego kochanego miasta i na szare tonie Odry. Rozrzewnienie to zostało jednak przerwane przez ostry dźwięk dzwonka z pobliskiej "trójki", która natychmiast ruszyła z kopyta. Podróżni wydali przeciągły okrzyk, ni to zdziwienia ni to wściekłości, i jak rozjuszone zastępy Hunów pomknęli.
    Myślicie zapewnie, że konduktor na ten widok podskoczył chyżo do dzwonka, by zatrzymać wehikuł. Ha, przenigdy! On patrzył z drwiącym uśmiechem na stadko steranych trudami podróży Szczciniaków i nawet nie drgnął. To nie jest "fair", to nie jest ładnie.
    Tego samego dnia pojechałem przez nowy most Akademicki na ul. Mickiewicza. Ot, poprostu, żeby się nacieszyć, że most stoi i można po nim przejechać. Za mostem przystanek. Tramwaj się zatrzymuje. Podróżni cisną się do wyjścia, a figlarny konduktor z olimpijskim spokojem daje sygnał. Tramwaj rzecz prosta rusza i połowa podróżnych wyskakuje w biegu. Reszta tzn. kobiety, starcy i dzieci zostają w mknącej w siną dal "siódemce", nie każdy bowiem odważy się na skok w mroczną ulicę przy takiej szybkości. Ej psotniku, psotniku (t. zn. konduktorze), a gdyby ktoś tak nóżki połamał, lub stuknął zbyt mocno główką w bruk. Coby było, co?
    Ponieważ nie mogę wyobrazić sobie, żeby tylekroć przez nas wysławiani konduktorzy szczecińscy mogli okazać się niegrzecznymi, powziąłem silne podejrzenie, że dyr. Pogonowski zaangażował dwóch nowych konduktorów z Warszawy, a ja miałem pecha i właśnie na nich trafiłem...

Kurier Szczeciński - 10-10-1947 r.

NEXT

HISTORIA KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ    CIEKAWOSTKI KOMUNIKACYJNE


Powrót do podstrony "Zabytki"
Powrót do strony głównej serwisu

Dział redaguje: Elżbieta Szczerska.