_ Mimochodem _
_ ciekawostki ze starych gazet _

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 32 33 34


Główna "klinika" tramwajowa

naprawia 12 wozów miesięcznie

     Tramwaj ze zgrzytem mija bocznicę po splątanych w najróżniejsze kierunki szynach do długiej, mrocznej hali. Tramwaj - kaleka przyjechał do lecznicy...
     Od stalowej osi odbija się niebieskim, rażącym oczy błyskiem płomień z aparatu spawacza. Pochylony czlowwiek w dziwacznych okularach pilnie obserwuje pracę, nie zważając na iskry, które fioletowym deszczem obsypują jego fartuch. W bliskim sąsiedztwie młody robotnik monotonnie obraca korbę od lewara. Długie cielsko wozu motorowego wagi 12 tys. kg. podchodzi niewidocznie dla patrzącego do góry. Za chwilę zdejmą podwozie, wytoczą ciężkie koliska, specjalista zabierze się do dokładnego "klinicznego" badania. Naprzód wyjmie serce wozu - motor i odda je w ręce wytrawnego "chirurga" tramwajowego, majstra Szajbę. Ten sprawdzi każdy "nerw", każdą cewkę i skomplikowany mechanizm wyjdzie po paru dniach odnowiony.

Naprawa wszelkich uszkodzeń

     Uszkodzone koła pójdą do ślusarni.Tam wśród zgrzytu obrabiarek, tokarek, wiertarek, w pobliżu stale rozgrzanego pieca kowalskiego mistrz Falerowski zaprawi co potrzeba. Często zmieni tzw. bandaże koła, tzn. część zewnętrzną, ktora najbardziej narażona jest na zużycie. Jest to ciężka praca i wymaga dużo uwagi i staranności. Bardziej okaleczałe wozy, po zbadaniu w rewizji (czyli poprostu ogólnym sprawdzeniu) przez mistrza Sznyta, po wymienieniu uszkodzonych części elektrycznych i mechanicznych przechodzą w ręce p. Kamińskiego, majstra stolarskiego, który uzupełni wszystko co w wozie jest z drzewa (a takich części jest bardzo dużo), każe wykonać nowe ławki, które następnie pójdą do tapicerni do obicia i wreszcie wóz po dokładnym polakierowaniu gotowy jest do dalszej służby, a poczciwi szczeciniacy cieszą się, że jadą nowym wozem.
     Tak w grubszych zarysach wygląda praca w głównych warsztatach tramwajowych. Zwiedzamy jeszcze oddział lakierniczy, gdzie produkuje się nowe tablice przystanków i najróżniejsze napisy dla tramwajów jak: "miejsce dla inwalidy", "nie palić" itp. Przed tym były napisy robione na papierze, teraz są na blaszce emaliowanej.
     Z oprowadzającym mnie dyr. Pogonowskim idę jeszcze do pobliskiej stacji prostowniczej, która zasila trzema kablami większość sieci i można w niej wyłączyć prąd i unieruchomić tramwaje. Tak przynajmniej twierdzą: kierownik warsztatów p. Adamski i kierownik podstacji Stachowiak.

Szczecin otrzyma 3 nowe autobusy

     W drodze powrotnej wstępujemy jeszcze do garaży samochodowych. Jeden autobus (tzn. już drugi, łącznie z tym, który jeździ do Gumieniec) jest prawie gotowy. Nawet już był na chodzie, trzeba jednak coś jeszcze uzupełnić. Ma on podobno pójść na Stołczyn. Drugi i trzeci są w remoncie. Wnet nadejdą trzy nowe i nowoczesne wozy z Warszawy. Tak przynajmniej obiecali w stolicy.
     Warsztaty główne remontują miesięcznie około 12 wagonów, każdy wagon jest co dwa lata dokładnie sprawdzany, na Święto Morza zaś warsztaty wypuściły 32 wagonów. Jest to liczba większa, niż dwumiesięczna wydajność Niemców. Polski robotnik i w tej dziedzinie bije na głowę Niemców. Oby takich robotników było jak najwięcej.
T. Frey

Kurier Szczeciński - 03-07-1947 r.

Zdał egzamin!

Lory tramwajowe i ciężarówki z kamieniami probują wytrzymałości nowego mostu

     Stojący przed mostem przy ulicy Mickiewicza milicjant zatrzymuje nasz samochód. Dalej jechać nie wolno. A tymczasem na moście dzieją się dziwne rzeczy. Dwa wozy tramwajowe z dwoma lorami i dwa saomochody ciężarowe wypełnione kamieniami zatrzymują się na środku mostu.
     - Razem 67 ton - objaśnia kierownik budowy mostu i projektodawca prof. inż. Poniż z Warszawy. Teraz odbywa się pierwszy odczyt. Naturalnie nie taki z prelegentem i śpiącą publicznością. Poprostu stojący pod mostem "spece" odczytują uchylenia przęseł i notują je. Na podstawie tych liczb można ocenić czy most zdał egzamin wytrzymałości czy też... trzeba budować nowy.
     Delegat Instytutu Badania Budowy z Warszawy, inż. Reyman, prowadzi mnie do tzw. czujników, czyli aparatów badających odchylenia mostu.
     Pod trzema przęsłami znajduje się łącznie 14 czujników rejestrujących z dokładnością jednej setnej mm ugięcia i podnoszenia przy obciążeniu względnie przejazdach tramwaju i samochodów. Aparaty są tak czułe, że wskazówka drga nawet przy silniejszym podmuchu wiatru. Zasadniczo dopuszczalne ugięcia nie mogą przekraczać jednej tysięcznej rozpiętości mostu.
     Właśnie zatrzymują się nad filarem samochody i tramwaje. Znów najwyższe obiążenie 67 ton.
     - 1,4 mm - mruczy inż. Reyman, notując cyfrę w swoim notesie.
     - Gotooowe!! - wołają z sąsiednich filarów spece.
     Samochody ruszają dalej.
     Teraz następuje druga, najciekawsza próba. Z obu stron nadjeżdżają z największą szybkością dwa wozy tramwajowe, które hamują raptownie na środku mostu. Wskazówka czujnika skacze jak oszalała, okazuje się jednak, że wszystko jest w porządku.
     - Wstępny egzamin zdał nasz most celująco - mówi inż. Poniż. Druga część egzaminu odbędzie się dzisiaj. Przez most przepuści się "gęsiego" kilkanaście wozów tramajowych i znów sprawdzi się odchylenia.
     Tymczasem ostatnie prace na moście dobiegają końca. Rozbija się ostanie oszalowania, montuje i zaczyna lakierować barierę. Latarnie już ustawione, ostanie płyty chodnikowe spaja się cementem, jezdnia zupełnie gotowa. Przystąpiono nawet do uporządkowania skarp.
     Oficjalne otwarcie mostu nastąpi 7 września. Prawdopodobnie jednak już w bieżącym tygodniu mieszkańcy Pogodna i ul. Mickiewicza będą mogli się nareszcie dostać tramwajem do domu. Narazie nieoficjalnie.
T. F.
Kurier Szczeciński - 13-08-1947 r.

NEXT

HISTORIA KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ    CIEKAWOSTKI KOMUNIKACYJNE


Powrót do podstrony "Zabytki"
Powrót do strony głównej serwisu

Dział redaguje: Elżbieta Szczerska.