_ Mimochodem _
_ ciekawostki ze starych gazet _

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 32 33 34

Zimna krew motorniczego uratowała dziecko od śmierci

      W piątek, 29 bm. w Alei Piastów miał miejsce następujący wypadek:

      W odległości około dziesięciu metrów przed pędzących w pełnym biegu tramwaju linii Nr. 4 wybiegło na tor dziecko. Zahamowanie wozu w ciągu jednej sekundy wydało się stojącym na przednim pomoście pasażerom niemożliwością. Krzyk, drobne ciałko zniknęło z pola widzenia, tramwaj ze zgrzytem stanął. Motorniczy wybiegł z wagonu, za nim paru żądnych sensacji pasażerów.
      Dziecko żywe. Skończyło się na strachu i drobnych zadraśnięciach.
      Dziecko to wystawiła na śmierć bezdenna głupota matki uratowała zimna krew motorniczego
      Motorniczy ten nazywa się Stanisław Bykowski. Tramwajarze mogą być dumni z takiego kolegi.
      A co powie Dyrekcja?


Czy brak drobnych?

    (g) Skarżą się nam pasażerowie tramwajów na zdarzające się często wypadki nie wydawania reszty przez konduktorów tramwajów miejskich - z... "z braku drobnychnych". Czy rzeczywiście brak jest jedno i dwu złotowych banknotów, czy mam do czynienia z nową metodą "dorabiania" do pensji.
    Dyrekcja Tramwajów winna dopomóć konduktorom do "posiadania dorobnych.

Kurier Szczeciński - 30-03-1946 r.
(pisownia oryginalna!)

Sąd doraźny w tramwaju

      Kiedy na zakręcie tramwaj zmniejszył szybkość, na przedni pomost wskoczył pasażer tak nieszczęśliwie, że wpadł wprost w ramiona trzech milicjantow. Każdy z nich był uzbrojony w broń i numer służbowy. 342, 346 i 348. Przedstawiciele władzy na poczekaniu ukonstytuowali sąd, który w trybie doraźnym przystąpił do rozprawy. W toku przewodu sądowego ustalono, że oskarżony przez wskakiwanie do tramwaju świadomie wystawił na niebezpieczeństwo zdrowie i życie ludzkie. To że chodziło o jego życie i zdrowie, niczym nie umniejsza winy, gdyż obecnie, kiedy wszystkie siły Narodu należy zmobilizować dla Wielkiego dzieła Odbudowy, każda jednostka jest cenna, nawet tak mało wartościowa, jak wskakiwacz tramwajowy. Nierówne cięższym przestępstwem okazał się fakt, że podsądny wskoczył na przedni pomost, czym demostracyjnie podeptał jedno z najbardziej podstawowych praw równowagi społecznej, jakim jest zasada wkraczania do tramwaju przez tylne wejście. Wykrętne tłumaczenie oskarżonego, że jakoby na tylnym stopniu wisiał jakiś osobnik w mundurze, tylko jaskrawo scharakteryzował jego aspołeczną mentalność.
      Po zamknięciu przewodu sądowego ogłoszono wyrok, na mocy ktorego podsądny został skazany na zapłacenie pięciokrotnej ceny biletu, czyli 20 zł. Skazany oświadczył, że przy sobie posiada tylko 16 zł., wobec czego prosi o rewizję procesu. Sąd jednak uznał się za niekompetentny i polecił sędziemu Nr. 346 doprowadzić skazanego do apelacji, mieszczącej się w apartamentach Miejskiej Komendy M. O. Tam Wysoka Apelacja sporządziła protokół i skierowała sprawę do Najwyższej Instancji, Referatu Karnego Magistratu, pozostawiając skazanego na wolnej stopie. Oczekuje on teraz słusznego i sprawiedliwego wyroku sądu ostatecznego.
      Wnioski?
      Dobrze jest, że milicja pilnuje porządku i przy tym postępuje, w miarę swoich możliwości, spokojnie i taktownie.
      Dobrze byłoby, aby każdy obywatel miał stale przy sobie bodaj 20 zł, na zapłacenie ewentualnego mandatu karnego.
      Niedobrze natomiast jest wskakiwać do tramwaju, źle jest wskakiwać na przedni pomost, jeszcze gorzej nie zauważyć stojącego na pomoście milicjanta.
      Najgorsze zaś jest to, że ten podsądny to ja.
Bume Rang

Kurier Szczeciński - 21-08-1946 r.

NEXT

HISTORIA KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ    CIEKAWOSTKI KOMUNIKACYJNE


Powrót do podstrony "Zabytki"
Powrót do strony głównej serwisu

Dział redaguje: Elżbieta Szczerska.