OCZKO
Miesięcznik Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20

Numer 3 / 2001 (3) grudzień 2001

Czym jeździmy: Bremen (144).

     Od tego numeru zaczynamy nowy cykl artykułów, w których będziemy opisywać pojazdy, które znajduja się pod opieka STMKM-u. W tym numerze przedstawiamy najstarszy, i zarazem najcenniejszy eksponat w naszych zbiorach, czyli wagon tramwajowy typu Bremen z 1926 roku (numer taborowy 144).
     Rekonstrukcja rzeczonego pojazdu została ukończona na poczatku lipca 2001 roku. Przy odbudowie wykorzystano części z kasowanego wagonu - solarki o numerze XXX. Ostateczne zakończenie rozpoczętego parę lat wcześniej i przerwanego ze względów finansowych remontu miało miejsce z inicjatywy Szczecińskiego Towarzystwa Miiośników Komunikacji Miejskiej przy wsparciu finansowym Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego i sponsorów. Remont wykonała w rekordowo krótkim czasie spółka Centralne Warsztaty Sp. z o.o. Wagon 144 po remoncie otrzymał przedwojenne malowanie w kolorze kości słoniowej, a także krój czcionki numeru taborowego, jak najbardziej zbliżony do oryginału.
     Pojazd ten został wyprodukowany w fabryce wagonów Nordwaggon w północnoniemieckim mieście Brema. Do miasta dotarł w 1926 roku wraz z dużą dostawa nowych wagonów, w której skład wchodziło 20 wozów motorowych i 10 doczep. Otrzymał tu numer taborowy 144. Nie zachowały się niestety dokumenty, według których można by jednoznacznie stwierdzić, które z 40 wagonów motorowych dostarczonych w dwóch następujacych po sobie dostawach z 1925 i 1926 roku zostały zbudowane w fabryce w Bremie, a które w Dessau. Najprawdopodobniej tylko 10 wagonów pochodzi z Dessau, natomiast reszta opuściła mury wytwórni Nordwaggon w Bremie. Po wojnie 8 wozów tego typu sprzedano do Poznania, a pozostałe jeździły po Szczecinie aż do końca lat 60. Po wycofaniu z eksploatacji liniowej, większość z nich przekazano do celów gospodarczych. Wagon 144 w 1969 roku przebudowano na pług wirnikowy, otrzymał numer XI. Służył tak do połowy lat 90.
     Pojazd jest klasycznym tramwajem dwuosiowym o układzie osi Bo i masie 11,1 t. Posiada 20 miejsc siedzacych w przedziale pasażerskim na ławkach pojedynczych i podwójnych umieszczonych zarówno wzdłuż, jak i w poprzek wagonu. Długość wagonu (bez sprzęgów) wynosi 8.900 mm, szerokość 2.150mm, natomiast rozstaw osi wynosi 2.500 mm.
     Wagon odznacza się ciekawym układem okien bocznych przedziału pasażerskiego (małe-duże-duże-małe), a także składającą się z trzech części szybą czołową na pomostach i wąskimi, jednoczęściowymi, ręcznie zamykanymi drzwiami zewnętrznymi i wewnętrznymi wiodącymi do przedziału pasażerskiego. Nad szybą czołową znajduje się, bardzo charakterystyczna dla przedwojennych szczecińskich tramwajów, podświetlana od wewnątrz kaseta na numer linii i tablicę kierunkową.
     Podobnie jak większość zbudowanych w tamtym okresie wagonów, pojazd posiada drewnianą konstrukcję pudła opartą na stalowej nitowanej ostoi. Drewniany szkielet jest obity z zewnątrz blachą, wewnątrz natomiast wyłożony jest drewnianymi płytami. Podobno w oryginale wnętrze wagonów było wyłożone drewnianymi klepkami.
     Tramwaj napędzają dwa silniki prądu stałego typu USL-323 0 mocy 61 kW każdy. Wagony początkowo posiadały pałąkowe odbieraki prądu, które z czasem wymieniono na odbieraki nożycowe. Obecnie wagon 144 posiada pantograf z wagonu typu GT6, wyglądem zbliżony do oryginalnego.
     W planach naszego Towarzystwa na przyszłe lata jest także odbudowa wagonu doczepnego typu Dessau tak aby możliwa było zestawienie historycznego pociągu Bremen+Dessau, jakże charakterystycznego dla szczecińskich ulic okresu przedwojennego.

Podstawowe dane techniczne wagonu motorowego typu Bremen
Numer taborowy 144
(ex XI, ex 144)
Rok produkcji 1926
Masa 11,1 [t]
Wymiary
(długość * szerokość)
8,9 * 2,15 [m]
Silniki (typ, moc) USL-323
2*61
[kW]
Liczba miejsc Siedzących: 20
Stojących: 23
Lata eksploatacji liniowej 1926 - 1969


Zródło: R. Grochowiak, "120 lat komunikacji miejskiej w Szczecinie"

Naczelny


Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia, składamy wszystkim Czytelnikom najlepsze życzenia wesołych i spokojnych świąt spędzonych w rodzinnej atmosferze. Natomiast na zbliżający się nowy, 2002 rok, życzymy spełnienia planów prywatnych i zawodowych, a także pomyślności w działalności klubowej.

Oby w nowym roku po naszym mieście jeździło się szybciej, łatwiej i wygodniej, a nasza kolekcja zabytkowych pojazdów rosła w szybkim tempie.

Zespół redakcyjny

Na Katarzynki do Poznania.

     Z okazji dnia świętej Katarzyny (patronki kolejarzy i tramwajarzy) przypadającego 25 listopada, Poznański Klub Modelarzy Kolejowych wraz z Klubem Miłośników Pojazdów Szynowych przygotowały na sobotę 24 i niedzielę 25 listopadaszereg atrakcji.
     Silna ekipa STMKM-u stawiła się o godzinie 6:00 na dworcu głównym w Szczecinie. Po około 3 godzinach podróży dotarliśmy do grodu, który słynie głównie z kartofli (co prawda nieco inaczej tam nazywanych), specyficznej gwary i "trykających się" koziołków na ratuszowej wieży. Na dworcu przeciągłym gwizdem powitał nas parowóz wyruszający właśnie w drogę do Wolsztyna.
     Niestety, zaraz po opuszczeniu wagonu zgubiliśmy się w czeluściach przejść podziemnych poznańskiego dworca, skutkiem czego nasza ekipa została podzielona na dwie małe grupki.
     Pierwszą jednogłośną decyzją był przejazd jedynym w swoim rodzaju szybkim tramwajem. PeSTka (od PST - Poznański Szybki Tramwaj) jak zwykle zadziwiła nas prędkościami rozwijanymi na jej trasie, do których nie umywają się nawet maksymalne osiągi szczecińskich motorowych. Na pętli "Os. Sobieskiego" spotykamy jedną z dwóch kursujących tego dnia Tatr RT6N1. Niestety, już po chwili jazdy w członie środkowym doskonale zrozumieliśmy dlaczego wagony te nie cieszą się zbytnią sympatią u poznańskich motorowych, a także w kręgach miłośniczych. Podejrzane hałasy dochodzące z wózków uniemożliwiały praktycznie normalną rozmowę.
     Zbliżała się godzina 10:00. Udaliśmy się więc do Technikum Kolejowego, siedziby Poznańskiego Klubu Modelarzy Kolejowych, który w tych dniach udostępnił dla zwiedzających wystawę największych makiet kolejowych w Polsce. Za symboliczne 2 złote zostaliśmy poprowadzeni do piwnicy w której znajdowały się dwie makiety, w tym ta największa w naszym kraju. Byliśmy pełni podziwu dla dzieła poznańskich modelarzy. Wielkość makiety naprawdę robiła wrażenie. Nie mogliśmy uwierzyć, że coś tak wspaniałego może istnieć. Po chwili sala zaczęła się zapełniać coraz to nowymi zwiedzającymi. Przeszliśmy więc do drugiego pomieszczenia, w którym także znajdowała się makieta. Niestety, nie była aż tak ciekawa, a przy tym nieco "senna". Ruch pociągów prowadzony na niej przypominał do złudzenia sytuację na PKP po ostatnich cięciach w rozkładzie jazdy . Wyszliśmy więc z "lochów" i udaliśmy się na pierwsze piętro, na którym znajdowało się trzecie prezentowane tego dnia dzieło. Był to po prostu cud. Tu z kolei stacje obsługiwane były prawdziwymi pulpitami kostkowymi lub za pomocą komputera, przestawianie zwrotnic odbywało się także dzięki "wajchom". Po prostu wszystko jak w prawdziwej nastawni na PKP.
     Zbliżała się godzina 13:00. Nasze żołądki zaczęły powolutku dopominać się swoich praw, więc udaliśmy się do przyjemnego baru mlecznego o nazwie "Pod Kuchcikiem", znanego zapewne osobom, które często bywają w Pyrogrodzie. Po spożyciu posiłku wyruszyliśmy na przystanek na ulicy Gwarnej, z którego wyruszała w podróż po Poznaniu specjalna okrężna tramwajowa linia turystyczna oznaczona numerem 18.
     Najpierw podjechał wagon typu 13N-115 (ex. Warszawa). Po kilkunastu minutach postoju spędzonych na zapoznawaniu się z poznańskimi miłośnikami ruszyliśmy w podróż po mieście, które z pewnością warte jest poznania. Za pulpitem tego wehikułu siedział motorniczy znany w kręgach miłośniczych pod pseudonimem Łowca Masek, słynny z szybkiej i "bezkompromisowej" jazdy. Tego dnia na przystanek końcowy zajechał po 38 minutach (wg rozkładu powinien jechać 52 minuty).
     Ogłuszeni przez wycie pędzącej "trzynastki", po dojechaniu do punktu początkowego naszej podróży, przesiedliśmy się do historycznej eNki-2602. Wagon ten kilka dni wcześniej powrócił z długo oczekiwanej naprawy głównej. Po dłuższej przerwie ruszyliśmy zaliczając znów trasę 18-tki.
     Około 15:30, przesiedliśmy się do liniowej 11-tki, którą pojechaliśmy na pętlę "Piątkowska". Trasa jest naprawdę bardzo ciekawa i z pewnością należy do "tramwajowych hitów" Poznania.
     Około godziny 17:00 wyruszyliśmy już ostatnim tego dnia kursem linii turystycznej. Po zakończeniu tegoż kursu mieliśmy okazję uczestniczyć w dość nietypowym zjeździe do zajezdni Forteczna, który wiódł miedzy innymi przez nieużywany w normalnym ruchu tor na placu Wielkopolskim, PeSTkę i Głogowską. Podczas zjazdu na pulpicie zapaliła się kontrolka informujaca o awarii silnika. Świeciła się groźnie, ale nasz wagon pełen sił zjechał na szczęście "do domu".
     Zbliżała się pora odjazdu pociagu powrotnego do Szczecina, więc wyruszyliśmy w kierunku dworca głównego. Na stacji pożegnaliśmy Łowcę Masek i zajęliśmy miejsca w pociągu. Po godzinie 23, byliśmy znów "po tej stronie Odry". Widząc ostatnie tramwaje zjeżdżające do zajezdni, udaliśmy się na przystanek dla linii nocnych.
     Jako ciekawostkę z akcentem humorystycznym podajemy fakt, że "zagubiona" część naszej ekipy odnalazła się dopiero... w pociągu powrotnym do Szczecina .

Mareczek & Naczelny


     Składamy gorące podziękowania członkom Poznańskiego Klubu Modelarzy Kolejowych oraz Klubu Miłośników Pojazdów Szynowych, a także wszystkim osobom zaangażowanym w organizację tegorocznych obchodów dnia św. Katarzyny za wspaniale zorganizowaną imprezę, która z pewnością na długo pozostanie w pamięci uczestników.

Zarząd STMKM

BACK NEXT

OCZKO
Redaguje zespół w składzie:
Adam Kołacz - redaktor naczelny, Joanna Lipińska, Marek Pawlukowicz
Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania i zmian nadesłanych materiałów
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych